You are currently viewing Paradoks 30 tysięcy: Dlaczego zarabiając dużo, wciąż nie czujesz się wolna finansowo?

Paradoks 30 tysięcy: Dlaczego zarabiając dużo, wciąż nie czujesz się wolna finansowo?

Zarabiasz 30 000 zł miesięcznie. Niby fajnie. Jest za co żyć.

Prowadzisz firmę już od kilku lat. Zbudowałaś ją na swojej pasji, w której się wyedukowałaś. Ukończyłaś studia, masz masę dodatkowych szkoleń i certyfikacji. Jesteś Ekspertką (choć sama nie do końca się tak identyfikujesz).

Twoi znajomi postrzegają Cię jako „kobietę sukcesu”, która super ogarnia. Na zewnątrz widać pełen profesjonalizm i poziom premium. Wewnątrz jednak czujesz coraz większy niepokój. Mimo fajnych przychodów pieniądze wydają się „rozpływać”. Kolejne wakacje, większe zakupy (na które przecież ciężko zapracowałaś), raty kredytu… a na koniec miesiąca pustki na koncie.

To sprawia, że choć zarabiasz dużo, czujesz, że to za mało. Bo dziś masz zdrowie i chęci do pracy, ale masz świadomość, że nic nie trwa wiecznie. Masz fajne życie tu i teraz, ale zerowe zabezpieczenie przyszłości swojej i rodziny na wypadek sytuacji, gdybyś nie mogła już pracować.

Myślałaś już o tym, żeby zwolnić i zadbać bardziej o siebie, co wiązałoby się z podniesieniem cen, ale jedyne, na co się odważyłaś, to delikatne podwyżki co roku – takie, aby klient ich zbytnio nie odczuł. Choć Ty odczuwasz je coraz bardziej (w znaczeniu, że nie pokrywają podwyżek, których sama doświadczasz).

Chcesz zrobić krok w stronę większych przychodów i uwolnienia czasu, ale myśl: „a co jeśli klienci odejdą, gdy podniosę ceny”, trzyma Cię w miejscu, w którym coraz mniej Ci wygodnie.

To właśnie paradoks 30 tysięcy: wysoki przychód, który zamiast dawać wolność, daje frustrację.

Dlaczego nie masz pieniędzy, choć nieźle zarabiasz?

Dla osoby na Twoim poziomie zarobków problemem rzadko jest brak pieniędzy na wymarzone życie. Problemem jest brak czasu na to życie i wydawanie pieniędzy na „nagrody” za to, jak zapracowana jesteś.

A to sporo kosztuje, bo im więcej pracujesz, tym większą masz potrzebę wynagradzania sobie tej „ciężkiej pracy”. Kupujesz to, na co tylko masz ochotę, bo czujesz, że po tylu godzinach pracy zwyczajnie na to zasługujesz. Dodajmy do tego tzw. inflację stylu życia, czyli ciągłe podnoszenie poprzeczki. Wydajesz więc coraz więcej i… pracujesz coraz więcej, bo jakoś trzeba na to zarobić.

To błędne koło. I niestety bardzo dobrze znam ten schemat działania, bo sama go doświadczałam. Otaczałam się rzeczami, których nie potrzebowałam, a każda z nich była „nagrodą” za kolejny dzień ciężkiej pracy. Tyle że to nie działa na dłuższą metę.

Twoja doba ma tylko 24 godziny i w pewnym momencie, jeśli nic nie zmienisz w swoim sposobie zarabiania, nie będziesz w stanie pracować więcej. Pamiętaj, że wolność finansowa nie jest związana z tym, ile zarabiasz, ale z tym, jak to robisz i ile z tych pieniędzy zostaje dla Ciebie.

Jakie masz opcje? (Są tylko trzy)

Stoisz w miejscu, w którym musisz wybrać, co robić dalej. Oczywiście możesz postawić na opcję „jakoś to będzie”, ale stracisz tylko czas, a Twoja frustracja wzrośnie.

  • W najlepszym przypadku wypalisz się.

  • W najgorszym zachorujesz na depresję.

Z jednego i drugiego wychodzi się miesiącami. Często też dochodzi do wykluczenia zawodowego, co oznacza, że nie jesteś zdolna do pracy.

Masz zatem trzy opcje.

Opcja 1: Pracować jeszcze więcej

Możesz brać kolejne zlecenia, dodawać kolejne godziny do swojego grafiku i liczyć na to, że Twój organizm to wytrzyma. To prosta droga do utraty wszystkiego, co ważne w życiu: zdrowia, relacji z rodziną, klientów (Twoje zapracowanie wpłynie na jakość świadczonych usług, więc w końcu klienci odejdą).

Opcja 2: Obniżyć koszty życia

Możesz przestać kupować to, na co masz ochotę, zrezygnować z obecnego życia i luksusów. Zaciśniesz pasa i w końcu odłożysz pieniądze na przyszłość. Ale czy po to budowałaś biznes przez lata, żeby na wszystkim oszczędzać? Zresztą to nie jest proste rozwiązanie, bo wymaga dodatkowo terapii. Musiałabyś przestać wynagradzać sobie ciężką pracę, a gdyby to było możliwe do zrobienia ot tak, to przecież już byś to zrobiła, prawda?

Opcja 3: Strategicznie podnieść ceny usług

To jedyna droga dla świadomej właścicielki firmy. Pozwala zachować dotychczasowy standard życia, odzyskać czas, zająć się sobą i wreszcie zacząć pracować nad prawdziwą wolnością finansową.

Możesz wciąż bać się podnieść ceny usług lub zaakceptować, że niektórzy klienci odejdą

O tym też warto powiedzieć głośno. Największym problemem nie jest to, że „klienci nie mają kasy, aby płacić Ci więcej”, tylko Twoja głowa. Boisz się, że gdy podniesiesz ceny, klienci odejdą. I wiesz co? Masz rację. Niektórzy odejdą.

Ale właśnie o to chodzi. Abyś mogła pracować mniej i zarabiać więcej, musisz pożegnać klientów, którzy są z Tobą tylko dlatego, że jesteś „przystępna cenowo”. Pamiętaj, że Ty jesteś premium. Żyjesz premium. Potrzebujesz więc zrobić miejsce dla klientów premium. To te osoby, które z chęcią zapłacą Ci więcej za Twoją ekspertkość, a nie za Twoją dostępność 24/7.

Nie bój się utraty klienta, który nie dostrzega wartości, jaką oferujesz. Bój się, że będziesz niedostępna dla klienta, który z chęcią zapłaci Ci więcej, ale nie może, bo obsługujesz osoby, których nie miałaś odwagi puścić.

Dla kogo pracujesz? Dla rodziny czy dla banku?

Spójrz na swoje życie. Jeśli zarabiasz 30 000 zł+, a po opłaceniu rat, bieżących kosztów i wydaniu na „nagrody” nie zostaje Ci nic na nadpłatę kredytu lub zabezpieczenie przyszłości, to można powiedzieć, że pracujesz bardziej dla banku niż dla siebie.

To bank czuje się bezpiecznie, a nie Ty. Ty liczysz, że wystarczy Ci sił i zdrowia na kolejny rok działania w takim tempie. Zarabiasz na bieżące raty, ale gdy powinie Ci się noga, zachorujesz lub wypalisz się i nie będziesz zdolna do pracy – stracisz wszystko, a bank nie zapyta: „jak możemy Ci pomóc?”.

Zadaj sobie pytanie: co się stanie, gdy za chwilę Twoje dzieci wybędą z domu? Pójdą na studia? Skąd weźmiesz energię na jeszcze większe zarobki, skoro już teraz czujesz, że masz jej coraz mniej? Twoje dzieci nie potrzebują „zarobionej” mamy, która wprawdzie finansuje im świetne życie, ale myślami zawsze jest w pracy. One potrzebują mamy, która jest emocjonalnie obecna.

Jeśli nie podniesiesz cen do poziomu, który odda Ci życie, będziesz dalej sprzedawać swój najcenniejszy zasób – czas, którego nikt Ci już nie zwróci. Twoim celem nie jest tylko spłata raty. Twoim celem jest to, by Twoja firma pracowała dla Ciebie, a nie odwrotnie.

Zarabiaj więcej, pracuj mniej

Praca nad cenami to nie tylko matematyka.

To zmiana mentalna, która odróżnia pracownika na etacie od właścicielki biznesu.

Co powiesz na taki scenariusz?

  • Wyższe ceny usług o minimum 20%.
  • 10h tygodniowo mniej pracy.
  • Eliminacja ok. 1/4 zadań, które obecnie bezsensownie wiszą na Twoich listach TO DO.
  • Zbudowanie poduszki finansowej, która pozwoli Ci spać spokojnie.

Takie efekty osiągają moje klientki, gdy świadomie pracują nad cenami:

Przyjrzymy się szczególnie temu:

  • Ile naprawdę zarabia Twoja firma?
  • Czy Twoje ceny są dopasowane do Twojego życia i celów?
  • Czy pracujesz tyle, ile chcesz, czy tyle, ile „musisz”?

Opowiesz mi, jak dziś wygląda Twój biznes i gdzie czujesz największe napięcie. Ja z kolei powiem Ci szczerze:

  • Czy widzę przestrzeń na zwiększenie Twoich zysków?
  • Gdzie w Twojej firmie mogą „uciekać pieniądze”?
  • Czy i jak mogę Ci pomóc to zmienić?

Jeśli uznam, że mogę realnie Ci pomóc, zaproponuję kolejny krok.

Jeśli nie, dostaniesz ode mnie konkretną wskazówkę, co warto zrobić dalej.

Ten artykuł nie został napisany przez AI (AI sprawdziło jedynie błędy ortograficzne i interpunkcyjne).

Autorką artykułu jestem ja, Danuta Piasecka. Twoja Mentorka Biznesowa.

Napisałam go z troską o Twoją przyszłość ❤️ Wierzę, że Twoja firma może być narzędziem do życia, a ja chcę Ci pomóc odkryć, jak to robić.

Dodaj komentarz